Menu

Chlorometan

Blog poświęcony chemii w życiu codziennym i nie tylko.

Wspomnienie starych systemów czyli czwartek z informatyką

tetrachlorometan

Z chęcią piszę teraz post o informatyce, po 4 godzinach chemii aż chce się zmienić temat. Dzisiejszy wpis będzie moich doświadczeniach z dwoma dość starymi systemami- Windows 98 i System VIII (Mac OS). 

Do 98 mam dość spory sentyment, ponieważ to był pierwszy komputer w domu- mama "potrzebowała go do czegoś w pracy", a tak naprawdę grałyśmy na nim w kilka gierek. Może i nie był to jakiś super system, jednak miło wspominam pracę z nim. Spełniał swoją pracę dobrze, nie przypominam sobie żadnych poważniejszych usterek (do czasu, aż mama go zabiła usuwając coś ważnego), ani ogromnej ilości błędów*. Nawet miał internet- nie za szybki i drogi, o sprawności Explorera nie wspomnę, bo głównie bawiłam się Paintem i grami. Miał parametry gorsze od niektórych współczesnych telefonów, ale Tomb Raider, Kangurek Kao i Kapitan Pazur dobrze chodziły, sprawiając radość (przemilczmy to, że TR za każdym razem zaczynałyśmy od początku, bo jak się dowiedziałyśmy dopiero dwa lata temu, kupując całe wiadro gier, że istnieje opcja zapisu) oraz niekiedy strach, gdy przeciwnik nagle wyskakiwał. Czasem żałuję, że obsługa komputera teraz (z świadomością, że komputer trzeba czyścić, pracując w bardziej zaawansowanych programach) nie jest tak prosta, jak się wydawała przy zabawie z Windowsem 98. "Zwłoki" niestety zostały rozczłonkowane, niektóre części poszły do innych komputerów, a jego biała (teraz już zapewne żółta) obudowa z fioletowym czymś na zawsze pozostanie w mojej pamięci. Jest to najlepiej wspominany przeze mnie Windows, nie pamiętam "tragicznych" problemów z pojawiającym się znikąd niebieskich ekranów, jedyną jego wadą jest to, że padł niedługo po wydaniu Visty, przez co następny komputer posiada ten twór.

Niewiele starszy (o rok) jest System VIII, który chyba jest niezniszczalny- wujek przechowuje dwa laptopy z tym systemem, bo działają, znajomy z klasy też posiada taki komputer w pełni sprawny. Wujek pokazał mi swoje maszyny w te wakacje i mocno się zdziwiłam. Pomijając wygląd samego laptopa, to zupełnie nie spodziewałam się, że system tak bardzo odbiega od Snow Leoparda, Liona czy Yosemite. Flaki miał żałosne, jednak o wiele bardziej straszny był fakt, że mimo to uruchamiał się w podobnym tempie do mojej Visty. Miałam dość spory problem z interfejsem, nie wiedziałam, gdzie szukać programów, nie mogłam znaleść znajomych nazw katalogów (wiedziałam, że nie będzie /bin, czy /etc, ale jakiś w stylu programy czy internet). Na szczęście miałam pod ręką biegłego użytkownika tego systemu, który pokazał mi, co warto obejrzeć- ikonka Internet Explorer (tylko ikonka, bo wujek nie ma kabla do netu, a laptop nie łączy się przez Wi-Fi) oraz sterta gier. Tak, mnóstwo gier. W zasadzie to większość czasu poświęciłam im- nie były to żadne oryginalne gry, tylko latanie statkiem kosmicznym do innych statków kosmicznych i inne płaskie gry o kiepskiej grafice, w które miło się gra. Edytory tekstu czy inne programy nigdy nie są bardziej interesujące od gier, więc nie poświęciłam im takiem uwagi jak właśnie grom i samemu systemowi (tak, przeglądanie folderów i poszukiwanie znajomych nazw jest ciekawe). 

Podobno Mac wyróżnia się na tle innych systemów graficznych tym, że był dość ładny - jednak moim zdaniem wszystkie stare systemy graficzne (Xerox Operating System, Lisa OS, Mac OS Systemy I-IX) wyglądają niezwykle podobnie i dopiero przy późniejszych można mówić o ładniejszych i brzydszych. Bo już porównując np. OS X Snow Leopard i Windows 7 (2011) jest spora różnica, więc łatwiej można ocenić wygląd.

 

*ilość zapamiętanych usterek i błędów porównana z  ilością niepożądanych zachowań 32-bitowej Visty

© Chlorometan
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci